Drugi pies...

Drugi pies…..marzy Ci się ale…

 
I takie ale można mnożyć….
Bardzo często rozmawiam z kursantami na temat dołączenia do psio-ludzkiego stada kolejnego patafiana.
Marzycie ….wahacie się , racjonalizujecie i bardzo dobrze
To bardzo poważna decyzja i nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem,że przecież i tak kupujemy karmę i wychodzimy na spacery… bo nie dołączacie do Waszego psiaka kolejnego identycznego stworzonka, tylko zupełnie odrębną a przede wszystkim inną psią osobowość…
Podejmując decyzje o „powiększeniu rodziny” pamiętajmy zatem,że każdy z naszych psiaków będzie potrzebował naszej atencji i to nie tylko jako „komplet” ale zdecydowanie także tej indywidualnej i nakierowanej na potrzeby tego konkretnego wariata.
Może okazać się ,że nasze patafiany mają kompletnie inną wydolność i zapotrzebowanie spacerowe, totalnie różne rodzaje żywienia spowodowane na przykład dolegliwościami zdrowotnymi, inny tryb uczenia się i czasem będą potrzebowały Was tylko i wyłącznie dal siebie, czyli oddzielne spacery nie są czymś wyjątkowym tylko raczej standardowym, nie mówię,że wszystkie ale na pewno niektóre.
To,że koperta z napisem „psie leczenie- jakby co-oby nie” także nagle podwaja swoją objętość…
Tryb wakacyjno-wyjazdowy…jedno wymiotuje ,drugie akurat w samochodzie miewa rozwolnienia dopiszmy do swojej listy, do tego walizka wyjazdowa Waszych psów niebezpiecznie zbliża się objętością do Waszej, bo przecież zapasowe szelki, smycz, linki, saszetki, smakołyki kocyki, razy dwa..
za to  w co drugim hotelu uprzejme zapraszamy kiedy zaczynamy mówić „pies….”zamienia się w obawiam się,że nie mamy już miejsc kiedy kończycie w licznie mnogiej „ki”, o tym,że najfajniej i najprzyjemniej szczeka się w grupie kiedy pod drzwiami przechodzi sąsiad bo samemu nawet głowy nie chciało by się podnosić z posłania nie wspomnę….zdajecie sobie sprawę,że mogłabym jeszcze biadolić, wiele kolejnych linijek…
 
Ale …
 
Wzruszenia które Was czekają obserwując tą magiczną relacje, Waszych psich przyjaciół są nie do opisania…
dwa ciepłe tyłki wciśnięte na fotel pomiędzy Wami a oparciem czyli tam gdzie nie było miejsca nawet niewielkiego chomika
dwie pary tych cholernych ślepi przez które cała Wasza konsekwencja boi się wyjść zza firanki
i codzienna podwójna dawka najmocniejszych antydepresantów na rynku….nie mówię,że najtańszych…
 
 
I to zdjęcie , które od lat krąży w internetach a mi robi szklankę w oczach…